4 lip 2014

Marsz na Grunwald

W Bratianie w sobotę 5-go lipca odbędzie się VIII Marsz na Grunwald.

Oj, napisałem teraz „ósmy” i wpadła mi do głowy myśl, czy Organizatorzy imprezy w Bratianie, liczą też tę wyprawę oryginalną z 1410 roku :)))

Byłby to już zatem dziewiąty Marsz.

Wracając do Bratiana - bratiański Marsz na Grunwald to impreza, która jest rozpoczęciem wyprawy rycerstwa do Grunwaldu.

Bynajmniej nie Jagiełłowego, ani Witoldowego rycerstwa.

Impreza ukazuje naradę Wielkiego Mistrza Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie Ulricha von Jungingena i ostatnie przed wyprawą na Grunwald wydarzenia w obozie krzyżackim.

Nie na wszystkich „Marszach” w Bratianie byłem, ale te, na których miałem okazję być, wspominam jako fantastyczną zabawę.

Lipiec dla bractw rycerskich kojarzy sie tylko z jednym - GRUNWALD.

Ot, taka ciekawostka historyczna na lato. Zapraszamy na Mazury!





6 mar 2014

Powrót "Imperium"?



Kto zrozumie duszę wschodniosłowiańską? Wielkoruską, małoruską...


Przyznaję, że patrzę na Rosję i kraje byłego ZSRR częściowo przez pryzmat „Imperium” Ryszarda Kapuścińskiego. Czytam ten zbiór reportaży i odnoszę wrażenie, że teksty te są nadal aktualne, jakby autor pisał je kilka dni temu.


Na początku wydania „Imperium”, którym dysponuję - a jest to wydanie Czytelnika z 2010 roku - znalazłam cytat z Aleksandra Sołżenicyna. I znowu, te słowa wypowiedziane w 1992 roku, są jakby aktualne:

„Ustrój, jaki nami rządzi, to połączenie starej nomenklatury, rekinów finansjery, fałszywych demokratów i KGB. Tego nie mogę nazwać demokracją - to wstrętna, nie mająca precedensu w historii hybryda, o której nie wiadomo, w jakim kierunku będzie się rozwijać. Ale jeśli ten sojusz zwycięży, będą nas eksploatować nie przez 70, ale przez 170 lat”.


Sołżenicyn, który ma w swym życiorysie istotny motyw wschodnio-pruski (w czasie II wojny światowej brał udział w wyzwalaniu obecnych Warmii i Mazur; został aresztowany niedaleko Ornety po tym, jak NKWD przechwyciło jego list do przyjaciela, w którym krytykował sposób prowadzenia wojny; został za to zesłany na 8 lat na Syberię), krytykował władze komunistyczne i politykę stalinowską.


Sołżenicyn wierzył, że po II wojnie światowej uda się zmienić system na lepsze. Gdy po latach emigracji wrócił do Rosji w 1994 roku, poparł wizję kraju proponowaną przez Władimira Putina. Wzywał do odbudowy Wielkiej Rosji, uważał, że Rosję należy uzdrowić i odrodzić w niej relacje społeczne.


Po 13 latach od powrotu do Rosji, w wywiadzie dla Der Spiegel mówił: „Również i teraz jestem udręczony tą powolnością i nieumiejętnością, z jaką przeprowadzana jest u nas budowa lokalnego samorządu. (...) nie ma jeszcze w Rosji konstruktywnej, przejrzystej i licznej opozycji. Widać wyraźnie, że potrzeba więcej czasu i doświadczenia dla jej stworzenia, jak również dla osiągnięcia dojrzałości przez pozostałe instytucje demokratyczne. (...) Putin otrzymał w spadku kraj splądrowany i zbity z nóg, ze zdemoralizowanym i zubożonym w większości narodem. I poczytał za możliwe jego stopniową, powolną odbudowę. Jego wysiłki nie od razu zostały dostrzeżone, a tym bardziej docenione”.


We wczorajszej audycji Radiowej Trójki „Trzy strony świata”, w ciekawej rozmowie, Jan Piekarski - dyplomata, były ambasador RP w Belgii, Luksemburgu i Izraelu - zgodził się, że rosyjski prezydent obecną sytuacją na Krymie „przeprowadza brutalny test dla całego świata, dla systemu gwarancji pokoju i stabilności gospodarczej”.


Sołżenicyn zmarł w 2008 roku. Ciekawe, co mówiłby o Rosji drugiego dziesiątka lat XXI wieku. Jakie miałby spojrzenie na dzisiejsze wydarzenia ukraińsko-rosyjskie? Niestety, tego się nie dowiemy.
 

25 lut 2014

O pogodzie słów kilka

Wokół słychać głosy „co za ciepły luty”, „pogoda oszalała”, „oj, dawno tak ciepłego lutego nie mieliśmy”.

Postanowiłem sprawdzić jak to jest z tą pogodą i (dziwną jak na luty?) temperaturą.

Mam niezawodne źródło informacji o aurze w przeszłości; nie tej dalekiej przeszłości, ale w kilka ostatnich lat możemy spojrzeć.

W jednej z podostródzkich wsi temperatura minimalna w nocy była oto taka (oczywiście w stopniach Celsjusza):



2008
2009
2010
2011
2012
2013
2014
22/23 lut
2,1
-4,7
-1,6
-24,8
1,5
-5,3
-5,1
23/24 lut
2,1
-2,5
-2,2
-24,0
1,5
-0,3
-4,2
24/25 lut
2,2
-0,3
-1,0
-22,4
1,4
-0,1
-1,4
25/26 lut
-0,1
0,8
-1,0
-18,4
-3,0
0,0


Wybrałem takie daty, aby łatwo było je porównać z obecnym rokiem.

A temperatura  maksymalna w dzień była następująca:



2008
2009
2010
2011
2012
2013
2014
23 lutego
7,3
1,5
4,3
-9,0
5,8
-0,3
7,4
24 lutego
7,3
4,6
1,7
-7,9
8,5
-0,8
7,4
25 lutego
8,2
1,2
4,7
-5,6
4,9
1,5

26 lutego
9,0
4,1
4,8
-3,0
1,4
5,1


Chyba kolejny raz mamy potwierdzenie teorii, że w naszej szerokości geograficznej, w naszym klimacie anomalii nie ma lub... że anomalie są regułą.

Kilka lat temu czytałem artykuł o zapamiętywaniu pogody. Tekst dotyczył akurat rolników. Przy okazji któregoś suchego lata. Konkluzja naukowców była taka, że człowiek nie zapamiętuje stanu pogody na dłużej niż 2 lata wstecz. Trzeci rok w przeszłości jest już całkiem zamazany. Te dwa lata pamiętamy, gdyż potrafimy skojarzyć naszą aktywność, spędzanie czasu i konkretne wydarzenia. Wiemy na przykład, że w kwietniu w zeszłym roku byliśmy w sanatorium i pogoda była taka sobie.

Zapamiętujemy również jakieś konkretne pojedyncze wydarzenia z dalszej przeszłości i kojarzymy z nimi pogodę. Na przykład - dla mnie abstrakcyjny, ale zrozumiały przykład - kobiety pamiętają, jaka była pogoda, gdy były w ciąży. Pewnie aura mocno im wtedy daje się we znaki.

A ja pamiętam zimę, gdy kończyłem budowę domu. Mróz był wtedy okropny.

Jeszcze jedna ciekawostka - naukowcy twierdzą, że najmniej zapamiętujemy ładną pogodę. Widocznie przykrości pozostają nam na dłużej w głowie.

Jadąc dzisiaj do pracy, na przy drodze zobaczyłem plakat z napisem: uśmiechaj się częściej. No i... uśmiechnąłem się. Tak, to jest recepta na lepszy dzień. A jeszcze do tego słoneczny dzień.