Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PZŁ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PZŁ. Pokaż wszystkie posty

10 cze 2013

Prawo łowieckie według Senatu

Uchwałą z dnia 6 czerwca 2013 roku Senat RP wnosi do Sejmu projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo łowieckie. Nowelizacja w dużej mierze wynika z postulatów zgłaszanych przez myśliwych i wprowadza 7 zmian do ustawy.

W uzasadnieniu możemy przeczytać: „Projekt określa zakres odpowiedzialności dyscyplinarnej za przewinienia łowieckie, kary dyscyplinarne, podstawowe reguły postępowania dyscyplinarnego i wprowadza możliwość odwołania się do sądu powszechnego od orzeczeń sądów łowieckich ingerujących w prawa osobiste lub majątkowe”. Sądem rozpatrującym odwołanie od orzeczeń sądów łowieckich będzie sąd okręgowy.

Dotychczas przepisy nie określały, za co myśliwy podlega odpowiedzialności przed dyscyplinarnym  sądownictwem łowieckim, nie określały struktury tego sądownictwa, ani procedury postępowania przed nim.

Przede wszystkim senatorowie zgodzili się, aby odpowiedzialności dyscyplinarnej przed sądem łowieckim automatycznie podlegali uczestnicy polowania w przypadku skazania za przestępstwo lub wykroczenie wymienione w rozdziale 10 ustawy.

Ustawa dopuszcza także możliwość wprowadzenia do Statutu PZŁ zapisu o odpowiedzialności członków PZŁ za inne przewinienia łowieckie, o charakterze wewnętrznym. Kary za nie przewidziane nie mogą jednak naruszać praw osobistych i majątkowych myśliwych. W przypadku tych kar nie będzie możliwe odwołanie do sądu powszechnego.

Dlatego też, aby chronić prawa myśliwych i aby Związek nie nadużywał swych uprawnień, zaproponowaliśmy w nowelizacji wzmocnienie nadzoru Ministra Środowiska nad Statutem i uchwałami.

Mogłoby się bowiem zdarzyć tak, że Statut przewidzi, że obowiązkiem każdego myśliwego jest obowiązek przestrzegania uchwał organów PZŁ, a naruszenie tego obowiązku uznane będzie za „inne przewinienie łowieckie”. W konsekwencji to właśnie treść tych uchwał wyznaczałaby zakres odpowiedzialności dyscyplinarnej. A myśliwym w tym przypadku nie przysługiwałoby prawo do sądu.

Ponieważ nie ma żadnego organu właściwego do kontroli legalności uchwał, nie da się wykluczyć sytuacji, gdy uchwała nakaże rzeczy absurdalne. Na przykład początek byłby taki: … każdy członek PZŁ codziennie musi…  Niech każdy sobie sam wymyśli, co by to mogło być.

Gdyby nie nadzór Ministra i prawo do uchylania uchwał niezgodnych z obowiązującym prawem i Statutem PZŁ, nikt tych uchwał nie mógłby wyeliminować z obrotu prawnego.

Dzisiaj Minister Środowiska może jedynie żądać  wyjaśnień lub usunięcia takich zapisów. I tylko od woli organów PZŁ zależy czy spełni oczekiwania Pana Ministra.

W świetle konkluzji wyroku Trybunału Konstytucyjnego granice odpowiedzialności myśliwych muszą podlegać rzeczywistej, a nie tylko iluzorycznej, kontroli organów państwowych.

Kolejna zmiana:

Nowelizacja ustawy znosi osobną procedurę i osobny wymiar kar, jakie stosowano za dokonanie odstrzału niezgodnego z zasadami selekcji osobniczej. W konsekwencji uchyla się przepisy dające kompetencje do ustalania zasad selekcji osobniczej Związkowi. Takie zasady mogą sobie wewnętrznie ustalić koła.
Dalej:
Ponieważ za niepłacenie składek członek PZŁ może być pociągnięty do odpowiedzialności, zatem wymiar tych składek powinien być określony w ustawie.
Tutaj nadmienię, że od niemal trzech miesięcy prosimy Zarząd Główny PZŁ o przedstawienie dokładnej struktury wydatków, na co przeznacza się składki płacone przez myśliwych. Do dzisiaj senatorowie takiej informacji nie dostali. Mam nadzieję, że posłom uda się już to otrzymać.
Składkę roczną na PZŁ ustaliliśmy na poziomie 5% przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego w gospodarce narodowej w poprzednim roku kalendarzowym. Przy takim zapisie składka za 2013 rok wynosiłaby maksymalnie 176,08 zł. Oczywiście może być niższa, w zależności od potrzeb Związku.
Senatorowie rozumieją, że gospodarkę łowiecką w obwodach łowieckich prowadzą koła i finansują ją ze swoich własnych składek, do których Związek się nie dokłada. Kwota 176,08 zł pomnożona razy 114 000 myśliwych daje 20 073 120,00 zł. Taka suma powinna wystarczyć na opłacenie administracji i wynagrodzenie osób wchodzących w skład organów Związku.
Podnoszone podczas debaty argumenty, że ze składek na PZŁ finansuje się introdukowanie gatunków zagrożonych wyginięciem z naszych łowisk, nijak się mają do rzeczywistości, ponieważ koła łowieckie hodowane w OHZ zające, kuropatwy czy bażanty kupują po cenach rynkowych.
Fajnie, że udało się wprowadzić do ustawy choć część zgłaszanych przez myśliwych pomysłów.

Tutaj można znaleźć uchwałę w sprawie wniesienia do Sejmu projektu ustawy o zmianie ustawy - Prawo łowieckie. Jest to treść nowelizacji wraz z uzasadnieniem.

7 maj 2013

Debata: Organizacja polskiego łowiectwa... cz. 6

Tomasz Konarski: Stanowisko Klubu Św. Huberta (w sprawie przyszłości i modelu polskiego łowiectwa, na tle prac prowadzonych w Sejmie i Senacie nad nowelizacją ustawy Prawo Łowieckie)

Coraz bardziej widocznym się staje, że w naszym łowiectwie dzieje się źle, mimo że kiedyś, o czym dzisiaj była mowa i o czym należy pamiętać, osiągało ono znaczne sukcesy.

Klub Św. Huberta wielokrotnie dawał wyraz konieczności zmian w ustawie Prawo Łowieckie. Będąc stowarzyszeniem ideowym, swą uwagę skupialiśmy właśnie na formułowaniu tez i przygotowaniu założeń ideowych. Jednym ze sposobów ich wypracowywania są Intelektualia Myśliwskie, które od lat organizujemy razem z Muzeum Zamoyskich w Kozłówce.

Działania, które traktujemy jako rzecz szczególnej wagi to:  
  • Podnoszenie w oczach społeczeństwa etosu myśliwego.
  • Kreowanie i rozpowszechnianie wzorców etycznych, w oparciu o najlepsze tradycje. 
  • Działanie na rzecz ochrony środowiska w celu zachowania zagrożonych gatunków i ekosystemów.
  • Analizowanie systemu organizacji polskiego łowiectwa i sposobu zarządzania nim.

A oto nasze ideowe propozycje:

Struktura organizacyjna

Zacząć trzeba od generalnej zmiany, a więc zmiany ustawy Prawo Łowieckie. Zmiana ta, to przede wszystkim przejęcie przez administrację państwową rzeczywistego nadzoru nad gospodarką łowiecką.
 
Nowoczesna doktryna łowiecka winna opierać się na trzech filarach: - państwowym, samorządowym i społecznym.
 
Koła łowieckie to podstawowa, a jednocześnie najbardziej demokratyczna komórka. Dysponują one doświadczeniem pozwalającym już dziś na większą samodzielność. Uwolnione od bagażu zbędnej biurokracji, narzuconej niestety głównie przez Polski Związek Łowiecki będą mogły prowadzić gospodarkę łowiecką w sposób o wiele prostszy, ale i bardziej skuteczny. System, w którym koła są członkami Związku jest totalnym nieporozumieniem, a co gorzej, wydaje się, że główną przyczyną złego stanu naszej gospodarki łowieckiej.

Po uwolnieniu się od nadzoru Związku i uzyskaniu samodzielności, Koła winny funkcjonować jako stowarzyszenia podlegające przepisom Prawa o Stowarzyszeniach. Merytoryczną opiekę i kontrolę nad nimi w zakresie łowiectwa winien sprawować minister właściwy ds. środowiska, w ścisłej współpracy z Lasami Państwowymi, Ministerstwem Rolnictwa, Władzami Samorządowymi i Polskim Związkiem Łowieckim jako reprezentantem myśliwych.
 
Obwody łowieckie

Obwody łowieckie, tak jak obecnie, powinny być nie mniejsze niż 3000 ha. Dzierżawa ich, na wniosek kół łowieckich powinna być co najmniej 10 letnia, a należało by się zastanowić czy nie dłuższa.
 
Obwody te można podzielić na trzy grupy:

Pierwsza, największa przeznaczona byłaby dla Kół, które dzierżawiłyby je od starostów i nadleśnictw płacąc im tenutę dzierżawną. Wysokość jej mieszcząca się w określonych widełkach podlegałaby negocjacjom, a kwoty  trafiałyby w sposób bezpośredni lub pośredni do rąk właścicieli gruntów. Wydaje się że jest to w obecnym czasach już rzeczą nieodzowną.

Druga grupa obwodów łowieckich to tak zwane obwody „komercyjne”, na których funkcjonowałyby przedsiębiorstwa prowadzące działalność gospodarczą w zakresie hodowli zwierzyny oraz organizacji i sprzedaży polowań. Zapotrzebowanie na tego rodzaju działalność staje się coraz większe, a na świecie jest to już rzeczą powszechnie stosowaną. System ten daje możliwość polowania tym myśliwym, którzy w swoich obwodach nie dysponują danym gatunkiem zwierzyny, bądź posiadają  uprawnienia łowieckie (licencje), a nie należą do żadnego koła. Zarządcami takich obwodów – przedsiębiorstw mogłyby być również osoby fizyczne.

Trzeci rodzaj obwodów to takie, w których prowadzona będzie działalność naukowa. Ich gospodarzami byłyby instytucje do tego powołane, więc wyższe uczelnie, instytuty naukowe, Polska Akademia Nauk itp. Współczesne uwarunkowania, w jakich znalazło się łowiectwo, zmuszają wprost do objęcia go programem badań naukowych Badania te winny wskazać kierunek, w jakim podążać powinna gospodarka łowiecka w ścisłej korelacji z ochroną przyrody, gospodarką terytorialną i edukacją proekologiczną.
 
Uprawnienia łowieckie

Uprawnienia łowieckie, nie związane z przynależnością do Polskiego Związku Łowieckiego, uzyskiwałoby się poprzez zdanie egzaminu państwowego, oraz otrzymanie pozwolenia na broń. Nad utrzymaniem dwustopniowych uprawnień należało by się zastanowić, a osiągnięcie go oznaczałoby „wyższy stopień wtajemniczenia”.

Przygotowaniem kandydatów na myśliwych do egzaminu państwowego winien zająć się właśnie Polski Związek Łowiecki traktując to również jako źródło dochodu. Jego rola wcale nie kończyłaby się na organizowaniu kursów dla nowo wstępujących, lecz służyłaby stałemu podnoszeniu kwalifikacji łowieckich.

Polski Związek Łowiecki

Swego czasu Polski Związek Łowiecki przejął od państwa, jak to się mówi z „dobrodziejstwem inwentarza”, wszystko to, co związane jest z łowiectwem.

Kiedyś było to wymogiem komunistycznej doktryny, dziś skutkuje jakże szkodliwym monopolem.

Po prostu nie da się być rzecznikiem szerokiej rzeszy myśliwych i jednocześnie ich nadzorcą. Tym bardziej, że z tych dwóch funkcji realizowana jest już tylko ta ostatnia.
 
Teza o konieczności nadzoru nad myśliwymi i kołami oraz prowadzoną przez nie gospodarką łowiecką, sprawowana przez Związek jest w naszym pojęciu szkodliwa i zbędna.

Ponieważ zwierzyna w stanie wolnym, jako dobro wspólne stanowi własność ogólnonarodową, to nie Związek, lecz instytucje reprezentujące skarb państwa winny być do tego powołane.
 
Pora zatem by Związek pozbawiony obowiązków nadzorcy zajął się tym, czym zajmował się przed II wojną św. i do roku 1952.  Było to i jest dla myśliwych ważne i potrzebne; a więc reprezentowaniem ich interesów, skutecznym lobbingiem oraz dbaniem o to, by poziom łowiectwa stale się podnosił, poprzez działalność dydaktyczną, organizowanie kursów, szkoleń, wystaw, czy wspieranie klubów zainteresowań.

Pierwszym krokiem proponowanych zmian, byłoby upoważnienie przez ustawodawcę ministra właściwego ds. środowiska do nadania w drodze rozporządzenia statutu Polskiemu Związkowi Łowieckiemu.

Uwolnienie Kół od „opieki” Związku i przejęcie przez państwo nadzoru nad gospodarką łowiecką spowoduje, że olbrzymia rzesza obecnie zatrudnionych w Związku pracowników (49 okręgów) stanie się po prostu zbędna. Ważną również rzeczą jest to, że w kieszeniach myśliwych pozostaną znaczne kwoty. Pieniądze te będzie można przeznaczyć na inne bardziej sensowne cele, niż płacenie pensji na ogół zbędnym pracownikom.

Należy też rozważyć czy przynależność myśliwych do Związku musi być obligatoryjna. To działalność Związku na rzecz myśliwych, powinna spowodować chęć ich wstępowania w jego szeregi.

Łowiectwo a społeczeństwo

Jedną z najważniejszych rzeczy, o którą trzeba zadbać, to zmiana wizerunku łowiectwa w oczach społeczeństwa. Gwałtowny cywilizacyjny postęp z jakim mamy do czynienia wymaga nowoczesnego  podejścia do tego tematu. Działają ruchy „ekologiczne” i obrońców zwierząt. Czy zawsze potrafią obiektywnie ocenić sytuację, to już odrębne pytanie. Faktem jest, że obecne czasy nie sprzyjają polowaniu. Winien temu jest przede wszystkim rozwój cywilizacji. Ale nie tylko. Winne temu jest również płytkie pojmowanie zagadnień, zawiść ludzka i tani sentymentalizm.

Trzeba przyznać że szczególne „zasługi” w prezentowaniu prymitywnego, a czasami wręcz szkodliwego obrazu łowiectwa są dziełem środków masowego przekazu, a telewizji w szczególności. Cóż, nie bez winy są tu sami myśliwi.

Argument, że mamy najlepszy model łowiectwa na świecie, nie jest w stanie ukryć prawdy o tym, jak daleko zostaliśmy w tyle w stosunku do świata i jak wizja nasza różni się od wizji łowiectwa w oczach społeczeństwa.

Warto przypomnieć że tylko w okresie około czterdziestu lat, ilość gatunków zwierząt zakwalifikowanych w Polsce jako łowne, zmniejszyła się drastycznie. Dla porównania w Niemczech i Francji, krajach które jeszcze nie dawno zazdrościły nam łowieckich sukcesów, dziś mają prawie dwukrotnie wyższą ilość gatunków łownych, a w ilościach pozyskiwanej zwierzyny biją nas  kilkakrotnie na głowę.
 
Rozumiemy, że Związek w sytuacji jakiej się znajduje, odpowiadając za gospodarkę łowiecką nie wiele może zdziałać, bo z kim w tej sprawie ma toczyć boje, chyba sam z sobą.
 
Dzisiejsze uwarunkowania wymuszają zupełnie inne postawy. Organizacjom nie obarczonym odpowiedzialnością za gospodarkę, lecz reprezentującym idee znacznej przecież grupy społecznej, zdecydowanie łatwiej walczyć o swoje. Musimy szukać sprzymierzeńców. Trzeba stworzyć skuteczny lobbing i przekonać media do naszych racji.
 
Marzy nam się by w prasie i telewizji było coraz więcej pozytywnych opinii o łowiectwie, jako godnym sposobie na życie.

Marzy nam się, by w środowisku wiejskim zaczęto mówić o nas: „to nasi myśliwi”; by rozumiano, że myśliwy to nie tylko ten co bierze, lecz również ten co daje. To ten, co płaci za deptanie chłopskich pól, co chroni przed szkodami, co działa na rzecz wspólnego dobra – ojczystej przyrody.
 

6 maj 2013

Debata: Organizacja polskiego łowiectwa... cz. 5

Stanisław Gorczyca: Stan łowiectwa polskiego w świetle obowiązującego prawa

Obecny status polskiego łowiectwa reguluje swego rodzaju spec-ustawa, czyli ustawa Prawo łowieckie oraz akty wykonawcze do niej. Dzisiaj obowiązuje 20 rozporządzeń Ministra właściwego do spraw łowiectwa, które bezpośrednio dotyczą myśliwych.

Ale fundamenty funkcjonowania obecnego modelu łowiectwa powstały tuż po drugiej wojnie światowej, gdy w latach czterdziestych i pięćdziesiątych formował się ustrój PRL. Wtedy to Minister Bezpieczeństwa Publicznego uregulował zasady wydawania zezwoleń na posiadanie broni myśliwskiej, uzależniając możliwość ich wydania od przynależności do Polskiego Związku Łowieckiego.

W 1959 roku Sejm PRL uchwalił ustawę o hodowli, ochronie zwierząt łownych i prawie łowieckim, w której pojawił się zapis, że zwierzyna w stanie wolnym jest własnością państwa.

Po przełomowym w Polsce 1989 roku, transformacja ustrojowa i gospodarcza spowodowała rozpoczęcie dyskusji także nad nowelizacją prawa łowieckiego. Lecz, paradoksalnie, ustawa z 1995 roku umocniła istniejący wcześniej model organizacji związku łowieckiego.

Uchwalona 13 października 1995 roku ustawa Prawo łowieckie obowiązuje do dzisiaj i po niemal 20 latach nie odpowiada już ani wyzwaniom nowoczesnej gospodarki, ani wymaganiom otwartego społeczeństwa obywatelskiego.

Właściwie, w świetle naszego prawa, stan prawny łowiectwa nie zmieniał się od ostatniej nowelizacji w 2004 roku, z drobnymi zmianami wynikającymi z nowelizacji ustaw dotyczących ochrony przyrody i ochrony zwierząt.

Zacznijmy od tego czym w polskim prawie jest łowiectwo.

Otóż, w rozumieniu ustawy Prawo łowieckie, łowiectwo - jako element ochrony środowiska przyrodniczego - oznacza ochronę zwierząt łownych i gospodarowanie ich zasobami w zgodzie z zasadami ekologii oraz zasadami racjonalnej gospodarki rolnej, leśnej i rybackiej.

Według mnie można określić trzy filary, na których opiera się polski model łowiectwa.

Pierwszą główną zasadą wpisaną w ustawę jest to, o czym już wspominałem: zwierzęta łowne w stanie wolnym, jako dobro ogólnonarodowe, stanowią własność Skarbu Państwa.

Druga zasada: obwód łowiecki stanowi obszar gruntów o ciągłej powierzchni, zamkniętej jego granicami, nie mniejszy niż trzy tysiące hektarów, na którego obszarze istnieją warunki do prowadzenia łowiectwa.

No i trzecia zasada: polowanie może być wykonywane przez członków Polskiego Związku Łowieckiego lub cudzoziemców, będących obywatelami państw członkowskich Unii Europejskiej, którzy posiadają uprawnienia do wykonywania polowania w państwie członkowskim Unii i złożą egzamin uzupełniający z obowiązujących w Polsce przepisów dotyczących zasad i warunków wykonywania polowania.

Chciałbym się skupić na tym, co wynika z przywołanych przeze mnie zasad.

Filar I - Zwierzęta łowne w stanie wolnym, jako dobro ogólnonarodowe, stanowią własność Skarbu Państwa.

Zacznijmy od tego, czy wiemy, jaki mamy stan posiadania. Czy Skarb Państwa wie, czego i w jakiej ilości jest właścicielem.

Podstawą do prawidłowego prowadzenia gospodarki jest oszacowanie liczebności populacji zwierząt. Także ustawa mówi wyraźnie o uzyskiwaniu właściwej liczebności populacji poszczególnych gatunków. Polskie prawo jednak nie wskazuje jednej metody inwentaryzacji. Inaczej jak w przypadku państw sąsiednich.

Podajmy chociażby przykład łosia. Jaka jest jego liczebność w Polsce nikt nie wie, mimo że na to zwierzę zwraca się szczególną uwagę. Szacunki różnią się od 10 tysięcy do 16 tysięcy osobników.

Uważam, że gospodarowanie populacjami zwierząt łownych wymaga rzetelnego podejścia do ich inwentaryzacji. Dlatego też konieczne jest wprowadzenie obiektywnej metody inwentaryzacji zwierzyny, która mogłaby być oficjalnie zarekomendowana do stosowania przez leśników i myśliwych. Sygnały świadczące o błędach w inwentaryzowaniu zwierzyny znane są od lat. Przecież, jako właściciel, powinniśmy wiedzieć, co się dzieje z naszymi dobrami.

Tu pojawia się kolejny problem: ewidencja. Chociażby ewidencja zwierzyny, która ginie na polskich drogach.

Obecnie żadna instytucja, poza częściowo nadleśnictwami, nie gromadzi takich informacji. Nadleśnictwa zbierają informacje o gatunkach łownych takich jak jelenie, daniele, sarny, dziki, bez zwierzyny drobnej, by zdjąć  z planów odstrzału te sztuki, które giną w wypadkach. W przypadku gatunków chronionych brak jest procedur i nikt tego nie ewidencjonuje.

Niektóre dane ma także policja, gdy jest wezwanie do wypadku. Ale nie mamy żadnych danych o kolizjach ze zwierzyną drobną, gdyż powodują małą szkodę w majątku i nikt ich nie zgłasza. Nikt nie zestawia tych - nawet cząstkowych - danych w skali całego kraju, a problem wydaje się być jednak istotny.

Także Polski Związek Łowiecki, na którego scedowano gospodarkę łowiecką, nie prowadzi ewidencji zwierząt, które giną w wypadkach komunikacyjnych.

Pojawiają się także spory co do własności padłej na drogach zwierzyny.

Konieczne jest zatem jednoznaczne wskazanie reprezentanta Skarbu Państwa, lub wskazanie instytucji, która powinna zająć się zwierzętami dzikimi, które uczestniczą w wypadkach komunikacyjnych.

To samo dotyczy zwierząt, które penetrują miasta. Gminy nie chcą się tym problemem zajmować, a właściciel zwierząt, czyli Skarb Państwa, nie wskazał reprezentanta, który mógłby skutecznie rozwiązywać  te problemy.

Filar II - Obwód łowiecki stanowi obszar nie mniejszy niż trzy tysiące hektarów.

Powierzchnie większości,  utworzonych w latach 90  - tych, łowieckich rejonów hodowlanych i obwodów łowieckich zostały w ciągu ostatnich 20 lat podzielone drogami ekspresowymi, autostradami, liniami kolejowymi na różnym etapie budowy i planów. Zostały też przecięte trasy migracyjne zwierząt. W większości przypadków nie nadążają za tymi zmianami działania łagodzące, czyli budowa przejść dla zwierzyny.

Ponadto nie ma umocowania prawnego dla sieci korytarzy ekologicznych, które nie zawsze są uwzględniane przez planistów.

Dodatkowo, plany na najbliższe 10 – lecie zakładają kolejne liczne inwestycje liniowe.
 
Konieczna jest więc korekta granic obwodów łowieckich, których granice zewnętrzne powinny przebiegać po drogach publicznych i naturalnych liniowych elementach krajobrazu.

Pamiętajmy, że w 2017 roku wygasa ważność umowy dzierżawy większości obwodów łowieckich. W związku z powyższym w ciągu najbliższych 4 lat powinna nastąpić rewizja granic - zarówno obwodów łowieckich, jak i rejonów hodowlanych.

Jako senacka Komisja Środowiska wystąpiliśmy z takim apelem do sejmików województw, które – zgodnie z prawem - mają obowiązek koordynowania na swoim terenie działań dotyczących zarządzania przyrodą. Do sejmików także należy podział województw na obwody łowieckie i rejony hodowlane – w porozumieniu z Lasami i PZŁ.

W dniu 16 maja w Gdańsku odbywać się będzie, pod patronatem Senatu RP, Konferencja pod hasłem „Rola i znaczenie korytarzy ekologicznych w zarządzaniu zasobami środowiska w województwie pomorskim”. Jest to konferencja wspólnie organizowana przez samorząd i LP. Będzie tam mowa między innymi o korytarzach ekologicznych jako instrumentach prawnej ochrony ciągłości ekologicznej.

Jeśli chodzi o obwody łowieckie, to chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden problem:
Powinniśmy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy Państwo, jako właściciel zwierzyny, przygotowuje się do nowej sytuacji, gdy w Polsce w 2016 roku nastąpi uwolnienie rynku obrotu ziemią dla obcokrajowców?

Mogą wtedy pojawić się problemy z naruszaniem prawa własności gruntu, które w innych państwach jest silnie chronione. Przy prowadzeniu ustawowo określonych zadań łowieckich, mogą pojawiać się sytuacje konfliktowe. Już dzisiaj, z pobieżnej oceny sytuacji w zakresie współdziałania dużych właścicieli gruntów z dzierżawcami obwodów łowieckich pojawiają się sygnały o negacji prowadzenia gospodarki łowieckiej na gruntach stanowiących ich własność.

Filar III - polowanie może być wykonywane przez członków Polskiego Związku Łowieckiego lub cudzoziemców będących obywatelami państw członkowskich Unii Europejskiej, którzy posiadają uprawnienia do wykonywania polowania w państwie członkowskim Unii i złożą egzamin uzupełniający z obowiązujących w Polsce przepisów dotyczących zasad i warunków wykonywania polowania.

Otóż w 1953 roku możliwość Polaków do wykonywania łowiectwa została związana z wymogiem przynależności do Polskiego Związku Łowieckiego.

Nabycie uprawnień do polowania uzależnione jest od:
- odbycia stażu w jednostkach organizacyjnych należących do PZŁ,
- odbycia szkolenia przeprowadzonego przez PZŁ,
- i od złożenia egzaminu przed powołaną przez PZŁ komisją.
Także utrzymanie tych uprawnień uzależnione jest od posiadania członkostwa w PZŁ.

A zatem PZŁ ma wyłączność w zakresie dopuszczalności obywateli Polski do wykonywania polowania. Tymczasem czynności podejmowane przez organy Związku nie podlegają ani kontroli instancyjnej, ani – do niedawna – kontroli sądowniczej.

Przy tym punkcie nie sposób nie zwrócić uwagi na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z listopada 2012 roku – który uznał niekonstytucyjność niektórych zapisów ustawy prawo łowieckie.

Nierozwiązane od lat problemy prawne polskiego łowiectwa i skargi szeregowych myśliwych do Rzecznika Praw Obywatelskich, spowodowały, że Rzecznik zdecydował się złożyć wniosek do Trybunału Konstytucyjnego dotyczący właśnie prawa łowieckiego. Orzeczono niezgodność z Konstytucją dwóch przepisów regulujących zasady odpowiedzialności dyscyplinarnej myśliwych.

Trybunał Konstytucyjny podkreślił, że nakładając zadania publiczne na tworzony przez siebie związek, ustawodawca obowiązany jest zagwarantować jego członkom ochronę ich praw i wolności. A tego w ustawie z 1995 roku brakuje.

Wejście w życie rozstrzygnięcia Trybunału spowodowało, że myśliwi mają wreszcie możliwość ochrony pełni swoich uprawnień na drodze sądowej.

Chciałbym także zwrócić uwagę na fakt, nierówności praw myśliwych polskich i obcokrajowców.
Zgodnie z Prawem łowieckim, polowanie może być wykonywane, za zgodą dzierżawcy lub zarządcy obwodu łowieckiego, przez członków Polskiego Związku Łowieckiego lub cudzoziemców będących obywatelami państw członkowskich Unii Europejskiej, o ile posiadają uprawnienia do wykonywania polowania w państwie członkowskim Unii i złożą egzamin uzupełniający z obowiązujących w Polsce przepisów dotyczących zasad i warunków wykonywania polowania.

Z mocy tych przepisów kryterium obywatelstwa jest dla Polaka dyskryminujące.

Obywatel polski po zdaniu wszystkich wymaganych egzaminów nie może polować na terenie własnego kraju, ani żadnego innego kraju, dopóki nie zapisze się do Polskiego Związku Łowieckiego! Wymóg taki nie jest stawiany obywatelom innych państw, którzy chcą u nas polować.

Na zakończenie chciałbym przywołać, zapisane w ustawie Prawo łowieckie, cele łowiectwa. A mianowicie:
  1. Ochrona, zachowanie różnorodności i gospodarowanie populacjami zwierząt łownych;
  2. Ochrona i kształtowanie środowiska przyrodniczego na rzecz poprawy warunków bytowania zwierzyny;
  3. Uzyskiwanie możliwie wysokiej kondycji osobniczej i jakości trofeów oraz właściwej liczebności populacji poszczególnych gatunków zwierzyny przy zachowaniu równowagi środowiska przyrodniczego;
  4. Spełnianie potrzeb społecznych w zakresie uprawiania myślistwa, kultywowania tradycji oraz krzewienia etyki i kultury łowieckiej.
Chciałbym zwrócić uwagę na czwarty cel ustawowy: Spełnianie potrzeb społecznych w zakresie uprawiania myślistwa.

W Polsce istnieją warunki, aby myślistwo mogło uprawiać wiele więcej osób niż obecnie. Niech przemówią za mną statystyki:
W Polsce na 10 tysięcy mieszkańców przypada 29 myśliwych; w Niemczech – 41; w Czechach – 105; w Szwecji – 322; w Finlandii – 547; w Irlandii aż 778.

Średnio w Europie na 10 000 mieszkańców poluje około 110 myśliwych. Średnia jest niemal czterokrotnie większa niż w Polsce! Dlaczego tak jest?

Otóż, w ustawie Prawo łowieckie i w działaniach władz naczelnych PZŁ brakuje oczekiwanych przez myśliwych aktów mających na celu umasowienie łowiectwa.

Na początku tego tekstu zasygnalizowałem, czym według ustawy jest łowiectwo. Na zakończenie zaryzykuję stwierdzenie, że łowiectwo jest tym, czym postrzega je społeczeństwo.

W Polsce idea myślistwa ma wielu przeciwników, ale tylko do momentu, gdy zaczyna się merytoryczna dyskusja, dlatego że wiele zarzutów jest po prostu nieprawdziwych.

Do świadomości społecznej powinna dotrzeć prawda, że tam, gdzie nie prowadzi się rzetelnej gospodarki łowieckiej, po prostu nie ma zwierzyny.

Moim zdaniem, jeśli będzie nas - myśliwych - więcej, zmieni się też nasz wizerunek w społeczeństwie.
 

29 kwi 2013

Debata: Organizacja polskiego łowiectwa... cz. 3

Andrzej Gdula, Prezes Naczelnej Rady Łowieckiej Polskiego Związku Łowieckiego: Obecny model łowiectwa

(relacja z wystąpienia)

W imieniu PZŁ głos zabrał prezes Naczelnej Rady Łowieckiej, Andrzej Gdula.

Odnosząc się do postulatów rozbicia naszego Zrzeszenia, Andrzej Gdula przypomniał, że polskim myśliwym udaje się zachować jedność organizacyjną od 1923 roku czyli od prawie stulecia. Polski Związek Łowiecki miał okazję funkcjonować w różnych systemach ekonomicznych i politycznych, co jest najlepszym dowodem, że się sprawdza i dobrze służy ochronie przyrody.

Odnosząc się do pojawiających się w debacie sugestii, dotyczących niekonstytucyjności Prawa łowieckiego, Andrzej Gdula przypomniał orzeczenie Trybunały Konstytucyjnego z 2012 roku, który jednoznacznie potwierdził zgodność zasad Prawa łowieckiego z Ustawą Zasadniczą.

Prezes Andrzej Gdula jednoznacznie wyraził opinię, że polski model łowiecki oparty na własności Skarbu Państwa zwierzyny w stanie wolnym oraz jednej organizacji, która w imieniu państwa prowadzi gospodarkę łowiecką, jest dobrym i sprawdzonym przez lata rozwiązaniem, które popierają nie tylko polscy myśliwi. Od dawna ma ono także pozytywne recenzje międzynarodowej społeczności myśliwych. Bardzo pochlebnie o naszym modelu łowiectwa wyraża się min. Europejska Federacja Związków Łowieckich.

Stan polskiego łowiectwa jest dobry, powiedział Andrzej Gdula. Od wielu lat PZŁ odnotowuje stały wzrost członków PZŁ – tylko w ubiegłym roku było ich około 4 tys. osób. Polski Związek Łowiecki, w przeciwieństwie do sytuacji z lat 90, cechuje też stabilność finansowa i przewidywalność działania.

Prezes NRŁ przypomniał też, że od 4 lat związek przesyła Ministrowi Ochrony Środowiska i Komisji Ochrony Środowiska Sejmu raporty o stanie łowiectwa i podejmowanych w PZŁ działaniach i nigdy nie spotkały się one z krytycznymi uwagami.


25 kwi 2013

Debata: Organizacja polskiego łowiectwa... cz. 1

Od dzisiaj, przez kilka następnych dni, będę kontynuował wątek łowiecki.

Chciałbym podzielić się informacją o przebiegu debaty pod tytułem „Organizacja polskiego łowiectwa – historia i dzień dzisiejszy. Jaka przyszłość?”. Debata odbywała się w Belwederze w dniu 18 kwietnia. Organizatorem spotkania była Kancelaria Prezydenta RP, natomiast opiekę merytoryczną sprawował Klub św. Huberta.

O tym, że coś „przyrodniczego” dzieje się w Belwederze, przechodnie mogli się przekonać po wielości zielonych mundurów. Bynajmniej, nie były to mundury myśliwskie, ale… leśników. Nikt z osób reprezentujących PZŁ  nie włożył munduru.

Leśników na spotkaniu było za to wielu. Wcale mnie to nie dziwi, gdyż - abstrahując od obowiązków, które nakłada na administrację LP ustawa Prawo łowieckie - jak można było usłyszeć podczas debaty, leśnicy i LP robią dla wizerunku polskich myśliwych w społeczeństwie więcej niż struktury PZŁ. „Poziom audycji łowieckich w TV jest dramatyczny” – to jeden z głosów z sali  – „władze PZŁ w ogóle nie reagują na negatywne doniesienia medialne o myśliwych”. Rzeczywiście, jakby się zastanowić, to nigdy w telewizji nie widziałem przewodniczącego Zarządu Głównego PZŁ, który powinien myśliwych bronić jak lew.

No ale… PZŁ jest przecież równocześnie reprezentantem myśliwych i ich nadzorcą, trzymającym w dłoni narzędzia dyscyplinowania; i ta druga rola chyba lepiej mu odpowiada.

Trybunał Konstytucyjny wreszcie orzekł, że sądownictwo dyscyplinarne PZŁ (wg uprawnień nadanych ustawą z 1995 roku) nie przystaje do warunków państwa demokratycznego.

Tak jak napisałem wcześniej, kolejne moje wpisy poświęcę łowiectwu i właśnie tej debacie, która odbyła się w Belwederze. Zaprezentuję pełne wystąpienia sześciu prelegentów, którzy zabierali głos w pierwszej części spotkania.

Dzisiaj chciałbym za to krótko napisać o tym, co powiedział Pan Prezydent Bronisław Komorowski, który uczestniczył w całej debacie. Prezydent w swoim wystąpieniu zawarł trzy elementy: słabe strony łowiectwa; źródła dobrej energii; oraz rozwiązanie problemu.

Prezydent RP słabości polskiego łowiectwa upatruje w małym udziale procentowym myśliwych w społeczeństwie, co może wynikać z ograniczonego dostępu do myślistwa. Jako inne źródła słabości wymienił: nierespektowanie prawa własności; poczucie krzywdy wśród rolników, wynikające między innymi ze złego szacowania szkód oraz trzecia słabość: zły medialny wizerunek myśliwych. A w dużej mierze wizerunek ten zależy od liczby myśliwych.

Dlatego też zmiany, które nastąpią w polskim modelu łowiectwa, powinny prowadzić do otwarcia myślistwa; zlikwidowania barier, które powstrzymują ludzi od zajęcia się tą dziedziną, szczególnie - młodych ludzi. Niestety polskie łowiectwo się starzeje! – stwierdził Pan Prezydent. 

Dalej mówił:
Gdzie zatem są źródła dobrej energii? Polski Związek Łowiecki powstał – jak mówiono wcześniej podczas debaty -  aby zakończyć spory pomiędzy, istniejącymi przed drugą wojną światową, różnymi organizacjami łowieckimi. A może to nie było złe? To nie były spory, tylko konkurowanie, kto jest lepszy. Konkurencja zawsze poprawia jakość. Także konkurencja organizacji łowieckich.

Prezydent zachęcił do formułowania odważnych propozycji i czerpania z dobrych wzorów sąsiadów.
 
Cdn.

13 mar 2009

Myślistwo w Polsce - ciąg dalszy

W polskim łowiectwie jest wyśmienicie, wprost doskonale, nie ma żadnych, ale to żadnych problemów, a już na pewno nie należy niczego, w ogóle – Panie broń – niczego zmieniać.

Powyższe słowa to streszczenie stanowisk niektórych okręgowych rad łowieckich, przedstawianych w uchwałach w sprawie prób nowelizacji ustawy Prawo Łowieckie i Statutu PZŁ. Skąd wiem o takich uchwałach? A no, informują mnie o nich niezgadzający się z nimi oburzeni myśliwi. Piszą listy, maile, wpisują się na forum, piszą na bloga, dzwonią.

Ciekawe, że rady okręgowe podejmują uchwały, w których apelują o niewprowadzanie żadnych zmian, a jednocześnie dziesiątki myśliwych z tych samych okręgów proszą o zmiany, o zajęcie się problemami, o poszukiwanie rozwiązań dla spraw, które łowiectwo polskie pogrążają. Ot, chociażby rosnące drastycznie z roku na rok wartości odszkodowań za szkody wyrządzane przez zwierzynę łowną.

Wyobraźcie sobie Państwo, że w uchwałach zarzuca mi się, że chcę zlikwidować Polski Związek Łowiecki. Cytuję: „Uchwała Okręgowej rady Łowieckiej w Słupsku z dnia 17 lutego 2009 roku. Okręgowa Rada Łowiecka w Słupsku wyraża zdecydowany sprzeciw wobec wszelkich prób zmiany Ustawy – PRAWO ŁOWIECKIE I STATUTU PZŁ zmierzających w rzeczywistości do likwidacji Polskiego Związku Łowieckiego (…).” Hmmm, no cóż, nie wiedziałem, że w Polsce kwitnie aż taki analfabetyzm - w sensie nierozumienia czytanej treści. Ja nigdy, ale to nigdy nie mówiłem o likwidacji PZŁ. Nie mówiłem, nie mówię i nie będę mówił. Bo nie chcę likwidacji PZŁ. PZŁ to organizacja o wspaniałych tradycjach i niech trwa jak najdłużej.

A tak przy okazji. Właśnie dzisiaj zadzwonił do mnie jeden z myśliwych i opowiedział, że zarząd okręgowy w jego okręgu przyznał sobie 16 tysięcy złotych premii…. za wypracowany zysk!!! Więc ja się pytam, skąd ten zysk? Ze składek! Jeśli jest tak dobrze, że w okręgach łowiectwo przynosi takie zyski, to może zmniejszyć składkę, a nie obdzielać się nią w zarządzie? Co, Panowie? A może wypracowane przez wszystkich myśliwych nadwyżki finansowe przeznaczyć na programy introdukcji zwierzyny lub imprezy edukacyjne dla młodzieży? Jest wiele pożytecznych pomysłów i sposobów, tylko trzeba chcieć to robić.

Aha, wszystkie maile, listy, propozycje zmian skrzętnie zbieram, analizujemy je z kolegami, przedstawiamy prawnikom, w celu znalezienia prawnej możliwość rozwiązania zgłaszanych najbardziej ważnych problemów i myślę, że w końcu uda się zrobić coś dobrego dla ponad stu tysięcy polskich myśliwych, mimo że nie zgadzają się z tym władze PZŁ. [sic!]

No, a żeby nie być oskarżonym o „nieobiektywizm” informuję, że głosy wołające o niezmienianie czegokolwiek, płynące w postaci uchwał z niektórych rad okręgowych, także bierzemy pod uwagę w naszych pracach.

Ale zmian już nic nie zatrzyma, bo świat idzie do przodu, organizacje zwiększają samorządność, a władza PZŁ nie może być oderwana od odczuć szeregowego myśliwego.